Strona g│ˇwna
Krˇtka historia
O stowarzyszeniu
Nasze spotkania
Zjazdy i konferencje
Wziŕliťmy udzia│
Sprawiedliwi WÂrˇd Narodˇw Žwiata
Program Edukacyjny
Nasi dobrodzieje i sponsorzy
Psychoterapia
S│owo pisane: my i o nas
AktualnoÂci


Banner Wystawy Moi ┼╗ydowscy Rodzice Moi Polscy Rodzice


Wyszukiwarka
Do poni┼╝szego okna prosz─Ö wpisa─ç poszukiwane s┼éowo, po czym nacisn─ů─ç przycisk szukaj:



Olek Askanas

O naszej to┼╝samo┼Ťci

Na spotkaniu czwartkowym w┬ádniu 8 lutego 2007 go┼Ťcili┼Ťmy Rabina Michaela Schudricha, kt├│ry opowiada┼é o┬átym, co ameryka┼äscy ┼╗ydzi s─ůdz─ů o┬áwsp├│┼éczesnych polskich ┼╗ydach i┬ájakie zachodz─ů zmiany w┬áich ┼Ťwiadomo┼Ťci na ten temat. Kilkana┼Ťcie lat temu byli przekonani, ┼╝e w┬áPolsce ju┼╝ nie ma ┼╗yd├│w, bo wszyscy „prawdziwi” ┼╗ydzi, kt├│rzy prze┼╝yli wojn─Ö, opu┼Ťcili Polsk─Ö w┬ákolejnych "alijach" w┬álatach 1946 - 1947 (po pogromach w┬áKielcach i┬áw Krakowie), po przej┼Ťciu fali antysemityzmu i┬ájednoczesnych u┼éatwieniach emigracyjnych w┬á1956 roku i┬áwreszcie w┬ás┼éawetnym roku 1968. Obecnie, z┬ápewnymi oporami i┬áprzy wydajnej pomocy Rabina Michaela Schudricha, u┼Ťwiadamiaj─ů sobie, ┼╝e w┬áwielu miastach w┬áPolsce nadal istniej─ů ┼Ťrodowiska ┼╝ydowskie, gminy, organizacje i┬ástowarzyszenia.

Wyst─ůpienie Rabina wywo┼éa┼éo dyskusj─Ö. Mi─Ödzy innymi pad┼éo pytanie jaka jest r├│┼╝nica pomi─Ödzy polskim ┼╗ydem a┬áPolakiem ┼╝ydowskiego pochodzenia. Odpowied┼║ nie by┼éa ┼éatwa. Ostatecznie Rabin powiedzia┼é, ┼╝e ka┼╝dy powinien kierowa─ç si─Ö w┼éasnym sumieniem i┬áodczuciami, ale raczej nale┼╝y tu postawi─ç znak r├│wno┼Ťci, czyli zarazem ┼╗yd i┬áPolak.



Olek Askanas - Dlaczego tak po┼║no?

Pami─Ötam, ┼╝e po projekcji filmu Andrzeja Krakowskiego w┬áScarsdale jedna z┬áAmeryka┼äskich ┼╗yd├│wek zapyta┼éa dlaczego nie wyjechali┼Ťmy z┬áPolski zaraz po wojnie. Andrzejowi nie podoba┼éo si─Ö to pytanie, poniewa┼╝ skierowa┼éo dyskusj─Ö na inne ni┼╝ zamierzone tory, nie maj─ůce wiele wsp├│lnego z┬ág┼é├│wn─ů lini─ů filmu. Mnie natomiast zainteresowa┼é ten temat.

Spotka┼éem si─Ö z┬átym pytaniem tak┼╝e i┬áprzedtem, zawsze zadawanym przez Ameryka┼äskich ┼╗yd├│w. Dla nich by┼éo i┬ájest rzecz─ů oczywist─ů, ┼╝e ┼╝aden ┼╗yd nie powinien by┼é pozosta─ç na cmentarzysku swojego narodu w┬ákraju, kt├│ry Oni uwa┼╝aj─ů za antysemicki. Oczywi┼Ťcie to pytanie powinno by┼éo zosta─ç zadane naszym rodzicom. Wi─Ökszo┼Ťci z┬ánas nie by┼éo jeszcze na ┼Ťwiecie lub byli┼Ťmy, jak w┬ámoim przypadku, ma┼éymi dzie─çmi.

Dla Amerykan├│w ┼╗yd to cz┼éowiek wyznaj─ůcy religi─Ö ┼╝ydowsk─ů. Gdyby┼Ťmy si─Ö ograniczyli do tej definicji, to wi─Ökszo┼Ť─ç z┬ánas prawdopodobnie nie by┼éaby uwa┼╝ana za ┼╗yd├│w. Wi─Ökszo┼Ť─ç "┼╗yd├│w Marcowych" jest niereligijna i┬ániekoszerna. Jednak┼╝e nikt z┬ánas nie b─Ödzie negowa┼é swojej ┼╝ydowskiej przynale┼╝no┼Ťci. Dla nas religia i┬áprzynale┼╝no┼Ť─ç etniczna to s─ů dwie ro┼╝ne rzeczy.

W warszawskim getcie, w┬ákt├│rym sp─Ödzi┼éem wczesne dzieci┼ästwo, byli ┼╗ydzi ortodoksyjni - bardzo nabo┼╝ni, ┼╗ydzi zasymilowani, jak moja rodzina, a┬átak┼╝e ┼╗ydzi - Katolicy, kt├│rzy przeszli na chrze┼Ťcija┼ästwo. Tak, by┼éo tam oko┼éo 1700 Chrze┼Ťcijan, g┼é├│wnie Katolik├│w, garstka Luteran├│w i┬átroch─Ö Prawos┼éawnych. Mieli dwa ko┼Ťcio┼éy (p├│┼║niej juz tylko jeden) i┬ádw├│ch ksi─Ö┼╝y katolickich. Jeden z┬ánich, ksi─ůdz Puder, by┼é przechrzt─ů. Brzmi to nie┼éadnie, tak ┼╝e nazwijmy go "nawr├│conym" ┼╗ydem. Drugi, kt├│ry by┼é a┼╝ Monsiniorem, uchodzi┼é przed wojn─ů, o┬áironio, za antysemit─Ö. Przypuszczam, ┼╝e wymaga┼éo to nie byle jakiej odwagi, aby przemyka─ç si─Ö do getta po lipcu 1942, kiedy by┼éo to ju┼╝ ca┼ékiem nielegalne i┬ábardzo niebezpieczne. Mam dla nich du┼╝o podziwu.

Ale wr├│─çmy do tych katolik├│w: niekt├│rzy przechrzcili si─Ö przed wojn─ů w┬ácelu zawarcia ma┼é┼╝e┼ästwa, inni dla kariery, a┬áci najnowsi - ┼╝eby unikn─ů─ç getta, co niestety im si─Ö nie uda┼éo. Niemcy uwa┼╝ali ich wszystkich za ┼╗yd├│w, a┬áprawa Norymberskie religii nie uwzgl─Ödnia┼éy.

Przechrzt─ů by┼é Szery┼äski (Schering), znienawidzony szef ┼╝ydowskiej "┼╝├│┼étej" Policji (mieli ┼╝├│┼éte otoki na czapkach). ┼╗ydowska Organizacja Bojowa wykona┼éa wyrok na tym przedwojennym oficerze policji. Niestety zranili go tylko, ale za to ci─Ö┼╝ko. Przechrzt─ů by┼é najwybitniejszy naukowiec w┬ágetcie, profesor Ludwik Hirszfeld, p├│┼║niejszy autor ksi─ů┼╝ki "Historia jednego ┼╝ycia".

Czy powinno si─Ö uwa┼╝a─ç za ┼╗yd├│w osoby "nawr├│cone" na chrze┼Ťcija┼ästwo?

Yad Vashem niew─ůtpliwie s┼éusznie za ┼╗yd├│w uwa┼╝a tak┼╝e tych, kt├│rzy przechrzcili si─Ö dla ratowania ┼╝ycia.

Znam dobrze kobiet─Ö uratowan─ů przez siostry zakonne, kt├│ra przyst─ůpi┼éa do pierwszej komunii i┬ákt├│ra uwa┼╝a si─Ö za ┼╗yd├│wk─Ö. W┬áchwilach wa┼╝nych i┬áci─Ö┼╝kich modli si─Ö ┼╝arliwie w┬áko┼Ťciele.

Podoba mi si─Ö anegdota o┬áAntonim S┼éonimskim, kt├│r─ů zabawnie opowiada Majka Elczewska: "S┼éonimski siedzi przy stoliku w┬ákawiarni i┬áopowiada:

"M├│j dziadek si─Ö przechrzci┼é, m├│j ojciec si─Ö przechrzci┼é i┬átylko u┬ámnie ten przechszczep si─Ö nie przyj─ů┼é".

Religia ┼╝ydowska, jak wiadomo, za ┼╗yda uwa┼╝a osob─Ö zrodzon─ů z┬ámatki ┼╗yd├│wki (a tak┼╝e osob─Ö nawr├│con─ů na Judaizm). W┼Ťr├│d naszych ┼╗yd├│w Marcowych jest cze┼Ť─ç takich, kt├│rzy maj─ů ojc├│w ┼╗yd├│w i┬ámatki Polki. To c├│┼╝, nie powinni┼Ťmy ich uwa┼╝a─ç za ┼╗yd├│w? Niemcy uwa┼╝ali ich za "Mischling├│w" pierwszej kategorii i┬ábez wahania posy┼éali do getta. Polskie podej┼Ťcie, aczkolwiek nieformalne, by┼éo jeszcze ostrzejsze. Trzeba si─Ö by┼éo wykaza─ç czysto┼Ťci─ů rasy do drugiego, a┬ácz─Östo nawet do trzeciego pokolenia. Najlepszym sposobem pogn─Öbienia polityka w┬ápokomunistycznych wyborach by┼éo znalezienie takiemu osobnikowi ┼╗ydowskiej babki. Ostatnio, podobno, ┼╗ydowska babka w┬áPolsce uchodzi w┬ádobrych sferach (ale nie w┼Ťr├│d polityk├│w) za atrakcyjny i┬ápikantny temat do konwersacji.

"O tempora, o┬ámores". Czasy si─Ö zmieniaj─ů.

W getcie warszawskim wszyscy byli┼Ťmy ┼╗ydami, bez wzgl─Ödu na r├│┼╝nice religijne. Rodzicom i┬ámnie uda┼éo si─Ö uciec z┬ágetta dok┼éadnie w┬ámoje pi─ůte urodziny, na miesi─ůc przed Powstaniem. Zostali┼Ťmy wywiezieni pod transportem szmat przez przekupionego ┼╝o┼énierza Wermachtu.

Ucieczka z┬ágetta nie by┼éa najtrudniejszym etapem prze┼╝ycia. Najtrudniej by┼éo znale┼║─ç miejsce do ukrycia, zdoby─ç dobre "papiery", sporo pieni─Ödzy i┬á"dobry wygl─ůd". Oczywi┼Ťcie dobry wygl─ůd oznacza┼é Polski wygl─ůd. To by┼é czas, kiedy nale┼╝a┼éo by─ç blondynem. Jako dziecko mia┼éem blond w┼éosy, ale zacz─Ö┼éy ciemnie─ç w┬ánajbardziej nieodpowiednim momencie. Wymieniaj─ůc warunki prze┼╝ycia zapomnia┼éem o┬ájeszcze jednym, wa┼╝nym atrybucie: trzeba by┼éo mie─ç bardzo du┼╝o szcz─Ö┼Ťcia. Moje dzieci─Öce wspomnienia z┬ágetta zmiesza┼éy si─Ö nieco z┬áopowiadaniami rodzic├│w, ale dwa wydarzenia pami─Ötam szczeg├│lnie dobrze i┬ádok┼éadnie. Widocznie nie bez powodu wry┼éy mi si─Ö w┬ápami─Ö─ç.

Na jesieni 1942 roku, pod koniec "wielkiej akcji", mimo wielomiesi─Öcznych unik├│w z┼éapano nas do wysy┼éki do Treblinki. Szli┼Ťmy ulicami przez wiele godzin w┬át┼éumie ┼╗yd├│w p─Ödzonych na Umschlagplatz, w┬ászpalerze SS-man├│w siedz─ůcych na rykszach z┬ápistoletami maszynowymi i┬áowczarkami alzackimi u┬áboku. Ja szed┼éem pod p┼éaszczem ojca, by by─ç mniej widocznym. Dzieci rzadko prze┼╝ywa┼éy tego rodzaju "eskapady". Na Umschlagplatzu uda┼éo nam si─Ö wej┼Ť─ç do szpitala dzieci─Öcego, gdzie pracowa┼éa moja mama. To odsun─Ö┼éo na jaki┼Ť czas nasz─ů wysy┼ék─Ö podstawionymi ju┼╝ wagonami bydl─Öcymi. Wpierw ┼éadowano wszystkich ludzi z┬áplacu, p├│┼║niej dzieci ze szpitala, a┬ána ko┼äcu lekarzy i┬ápiel─Ögniarki. Wszystko by┼éo zaplanowane.

Moi rodzice, tak jak wi─Ökszo┼Ť─ç wtedy w┬ágetcie, my┼Ťleli przede wszystkim o┬áratowaniu swoich dzieci. Znale┼║li piel─Ögniark─Ö, kt├│ra mia┼éa przepustk─Ö na wyj┼Ťcie z┬áUmschlagplatzu. Takich przepustek by┼éo bardzo ma┼éo. Rodzice j─ů uprosili ┼╝eby mnie wzi─Ö┼éa ze sob─ů. Ojciec wyprowadzi┼é mnie ze szpitala i┬ápostawi┼é na wysokiej, wielkiej i┬ápustej lorze ci─ůgnionej przez dwa konie. Tym pojazdem, razem z┬áow─ů piel─Ögniark─ů, mia┼éem wyjecha─ç z┬ápiek┼éa Umschlagplatzu do przedpiekla getta.

Tymczasem, po postawieniu mnie na tej lorze, t┼éum ludzi poganianych przez Ka┼émuk├│w i┬á┼üotyszy zagarn─ů┼é ojca i┬ázacz─ů┼é pcha─ç si┼é─ů w┬ákierunku wagon├│w. Ojciec by┼é w┬ábia┼éym lekarskim pluszczu, bardzo dobrze widoczny na tle ciemno-szarego t┼éumu nieszcz─Ö┼Ťnik├│w. Mama zrozpaczona chcia┼éa wybiec za nim, ale kto┼Ť rozs─ůdny powstrzyma┼é j─ů m├│wi─ůc: "Za┼éaduj─ů was do r├│┼╝nych wagon├│w i┬ázginiecie nie widz─ůc nawet siebie wi─Öcej". Ja sta┼éem wysoko na lorze i┬ádobrze widzia┼éem co si─Ö dzieje.

Maj─ůc 4 lata prawdopodobnie nie rozumia┼éem w┬ápe┼éni gro┼║by i┬áogromu niebezpiecze┼ästwa, ale bez w─ůtpienia wiedzia┼éem, ┼╝e wej┼Ťcie do tych wagon├│w jest czym┼Ť strasznym. Moje przera┼╝enie pozwala┼éo tylko na cichy p┼éacz. Sta┼éem tam wysoko, niezwykle samotny powy┼╝ej tego morza nieszcz─Ö┼Ťcia, kt├│re poch┼éania┼éo mojego ojca. By┼é ju┼╝ bardzo blisko wagon├│w, kiedy nagle "bia┼éy p┼éaszcz" zacz─ů┼é si─Ö powoli przesuwa─ç z┬ápowrotem w┬ákierunku szpitala. M├│j ojciec, nigdy nie tr─ůc─ůcy zimnej krwi, podszed┼é do jednego z┬ápunkt├│w medycznych na placu i┬áwzi─ů┼é stamt─ůd sterylizator ze strzykawk─ů. Punkty medyczne by┼éy umieszczone po to, by ludzie my┼Ťleli, ┼╝e b─Öd─ů traktowani humanitarnie. Oczywisty psychologiczny niemiecki chwyt, podobny do kostki myd┼éa dla tych, kt├│rzy szli niby do k─ůpieli, a┬ánaprawd─Ö do gazu. Z┬átym tylko, ┼╝e to "myd┼éo" by┼éo zrobione z┬ápiaskowca.

Gdy jeden z┬áwartownik├│w zobaczy┼é lekarza w┬ábia┼éym p┼éaszczu i┬áze strzykawk─ů, przepu┼Ťci┼é go w┬ákierunku szpitala. Nast─Öpni wartownicy poszli za przyk┼éadem pierwszego. Ojciec jak ┼üazarz wr├│ci┼é z┬áza┼Ťwiat├│w. Stoj─ůc wysoko na lorze ja jedyny widzia┼éem, co si─Ö sta┼éo. Krzycza┼éem tak dono┼Ťnie i┬áprzera┼║liwie, czy to z┬áprzera┼╝enia czy ze szcz─Ö┼Ťcia z┬áodzyskania ojca, ┼╝e a┼╝ musia┼é mnie zdj─ů─ç z┬átej lory, poniewa┼╝ nie chcia┼éem si─Ö rozstawa─ç z┬árodzicami. Par─Ö dni p├│┼║niej uda┼éo si─Ö nam we tr├│jk─Ö uciec z┬ákoszmaru Umschlagplatzu, ale to ju┼╝ inna historia.

Z warszawskiego getta uciek┼éo przypuszczalnie oko┼éo 30 tys. ludzi. Z┬átego na "aryjskiej" stronie okupacj─Ö prze┼╝y┼éo oko┼éo 11 tys. Og├│lny rachunek wygl─ůda nast─Öpuj─ůco. W┬ászczycie potwornego zat┼éoczenia w┬ágetcie by┼éo 480-500 tys. ┼╗yd├│w (8 os├│b na pok├│j). Z┬ág┼éodu zgin─Ö┼éo 50 tys. i┬átyle samo zmar┼éo na tyfus, 350 tys. zabito w┬áTreblince. Kiepski to bilans.

Na aryjskiej stronie gin─Öli ┼éatwo wy┼éapywani ludzie z┬á┼╝ydowskim akcentem, ┼╝ydowskim wygl─ůdem, kiepskimi papierami i┬ábez odpowiedniej znajomo┼Ťci modlitw i┬ápolskich obyczaj├│w. Innymi s┼éowy los Chasyd├│w i┬áOrtodoks├│w by┼é du┼╝o gorszy ni┼╝ zasymilowanych ┼╗yd├│w, kt├│rzy mieli polskie kontakty i┬áw┼éadali czyst─ů polszczyzn─ů. W┼Ťr├│d nas ma┼éo jest potomk├│w religijnych ┼╗yd├│w, bo te┼╝ bardzo ma┼éo ich prze┼╝y┼éo, a┬áci, kt├│rzy prze┼╝yli, wyjechali z┬áPolski zaraz po wojnie. Nasza "wycieczka" sk┼éada si─Ö g┼é├│wnie z┬ápotomk├│w uratowanych, zasymilowanych ┼╗yd├│w i┬ápotomk├│w powracaj─ůcych "rosyjskich" uciekinier├│w.

Trudno ustali─ç ilu polskich ┼╗yd├│w z┬áteren├│w kresowych (w┼é─ůczaj─ůc uciekinier├│w wrze┼Ťniowych) wywie┼║li Rosjanie do ┼éagr├│w lub na wygnanie ("na posielienie"). Nie jest tak┼╝e dobrze wiadomo ilu zosta┼éo ewakuowanych do Uzbekistanu, Tad┼╝ykistanu czy Kirgizji. Przypuszcza si─Ö, ┼╝e z┬á400 tys. polskich obywateli przebywaj─ůcych w┬áobozach i┬ána wygnaniu 30% stanowili ┼╗ydzi (nie proporcjonalnie du┼╝o). Wielu z┬ánich zgin─Ö┼éo, ale wi─Ökszo┼Ť─ç ocala┼éa. Jest to ironia losu, ┼╝e wi─Öcej prze┼╝y┼éo ┼╗yd├│w wys┼éanych do potwornych ┼éagr├│w, ni┼╝ tych, kt├│rzy pozostali na kresach i┬áw wi─Ökszo┼Ťci zostali zabici w┬ágettach. Oczywi┼Ťcie intencj─ů Rosjan nie by┼éo os┼éanianie Polak├│w i┬á┼╗yd├│w. Jest to przewrotno┼Ť─ç historii, a┬áczasami szcz─Ö┼Ťcie w┬ánieszcz─Ö┼Ťciu.

Drugie zdarzenie, kt├│re pami─Ötam szczeg├│lnie dobrze z┬ádzieci┼ästwa i┬ákt├│re podkre┼Ťla wag─Ö szcz─Ö┼Ťliwego losu, zdarzy┼éo si─Ö wiosn─ů 1944 roku po stronie aryjskiej. Rodzicom pali┼é si─Ö grunt pod nogami. Ojciec zosta┼é zadenuncjowany przez wo┼║nego z┬áUniwersytetu, wi─Öc rodzice musieli raptownie szuka─ç mieszkania i┬áabsolutnie niepewni swojego losu postanowili znowu ratowa─ç syna. Zawie┼║li mnie do jednej pani, Polki oczywi┼Ťcie, nauczycielki z┬ázawodu, kt├│ra mieszka┼éa w┬áwilli na Grochowie z┬ámatk─ů i┬á2-letni─ů c├│reczk─ů. Jej m─ů┼╝ by┼é w┬áobozie. Pani Sawicka by┼éa dla mnie bardzo dobra, nauczy┼éa mnie czyta─ç i┬ápisa─ç; jej zawdzi─Öczam dobr─ů polsk─ů ortografi─Ö. Udost─Öpni┼éa mi tak┼╝e swoj─ů bibliotek─Ö, z┬ákt├│rej korzysta┼éem ┼éapczywie, dop├│ki nie posz┼éa ca┼éa na podpa┼ék─Ö razem z┬áwi─Ökszo┼Ťci─ů mebli, gdy nie by┼éo opa┼éu w┬ázimie.

Było mi bardzo smutno bez rodziców, ale pani Sawicka starała się mnie pocieszyć, uchodziłem tam za jej siostrzeńca.

Pewnego dnia, gdy cala rodzina by┼éa na parterze, a┬ája sta┼éem na pi─Ötrze ko┼éo okna, zajecha┼é samoch├│d, z┬ákt├│rego wysiad┼éo dw├│ch gestapowc├│w w┬áczarnych mundurach z┬átrupimi czaszkami i┬ájeden SS-man m├│wi─ůcy dobrze po polsku, oczywi┼Ťcie Volksdeutsch.

W tym czasie na pierwszym pi─Ötrze ukrywa┼é si─Ö przez par─Ö dni jeszcze jeden ┼╗yd (przyjaciel pana Sawickiego) z┬ábardzo z┼éym wygl─ůdem, kt├│ry mia┼é niebawem uciec "do lasu". Gdy spostrzeg┼é Gestapo zatrzymuj─ůce si─Ö przed nasz─ů will─ů, schowa┼é si─Ö do kom├│rki na w─Ögiel i┬áda┼é mi znak, ┼╝ebym milcza┼é. Kom├│rka by┼éa ma┼éa, w─ůska, wysoko┼Ťci mniej wi─Öcej 120 cm. W─Ögla w┬ániej nie by┼éo, sta┼éa pusta. Gestapowcy kazali wszystkim z┬áparteru p├│j┼Ť─ç do ogrodu, a┬ásami wbiegli na pi─Ötro.

Kto┼Ť prawdopodobnie widzia┼é tego m─Ö┼╝czyzn─Ö przez okno i┬ágo zadenuncjowa┼é. Kiedy gestapowcy wbiegli na pi─Ötro, zamaszy┼Ťcie otwieraj─ůc drzwi do pokoju, natychmiast otworzyli drzwi do szafy, szukaj─ůc m─Öskich rzeczy. W┬átym momencie sta┼é si─Ö cud. Ma┼éa kom├│rka znik┼éa, zakryta z┬ájednej strony drzwiami do pokoju, a┬áz drugiej strony drzwiami od szafy. Ja jeden widzia┼éem co si─Ö sta┼éo. Gestapowiec gestem kaza┼é mi zej┼Ť─ç do ogrodu, mn─ů nie by┼é zainteresowany, szuka┼é m─Ö┼╝czyzny.

W ogrodzie sta┼éa struchla┼éa ze strachu pani Sawicka z┬árodzin─ů, pewna, ┼╝e to ich ostanie chwile. Oczywi┼Ťcie nic nie powiedzia┼éem, ale u┼Ťciskiem r─Öki stara┼éem si─Ö jej doda─ç otuchy i┬ájako┼Ť bez s┼é├│w przekaza─ç wiadomo┼Ť─ç, ┼╝e jeste┼Ťmy bezpieczni. Gestapo odjecha┼éo niebawem, a┬ája dumnie wyja┼Ťni┼éem mechanizm cudu.

Ale dosy─ç dygresji! Wr├│─çmy na chwile do tego, kogo nale┼╝y uwa┼╝a─ç za ┼╗yda. Czy trzyma─ç si─Ö religii ┼╝ydowskiej? Chyba by┼éoby to niezbyt prawdziwe w┬ánaszym przypadku. By┼éoby smutne, gdyby┼Ťmy zdecydowali si─Ö przyj─ů─ç definicj─Ö Norymbersk─ů - ┼╗ydem jest ten, kto ma 3 ┼╝ydowskich dziadk├│w. Polskiego okre┼Ťlenia wszyscy┼Ťmy do┼Ťwiadczyli i┬ánikt na pewno nie ma zwi─ůzanych z┬átym dobrych wspomnie┼ä. Wi─Öc co mamy my┼Ťle─ç na ten temat? Przychodzi mi na my┼Ťl stary dowcip: "┼╗ydem jest ten, kogo inni uwa┼╝aj─ů za ┼╗yda". Ma┼éo obiektywne i┬átroch─Ö niewymierne, prawda? Spr├│bujmy co┼Ť innego: "┼╗ydem jest ten, kto sam si─Ö uwa┼╝a za ┼╗yda". Troch─Ö lepsze, bo kto o┬ázdrowych zmys┼éach b─Ödzie si─Ö uwa┼╝a┼é za ┼╗yda, je┼Ťli nie musi.

Po napisaniu ostatniego zdania u┼Ťwiadomi┼éem sobie, ┼╝e to nie zawsze jest tak. W┬á1969 roku w┬áWiedniu stan─ů┼éem w┬áHIAS-ie przed jednoosobow─ů komisj─ů do badania ┼╗ydostwa. Jeden z┬ádyrektor├│w, wysoki wiede┼äski ┼╗yd z┬ádobrym brytyjskim akcentem (sp─Ödzi┼é wojn─Ö w┬áLondynie) zaprosi┼é mnie na rozmow─Ö do swojego gabinetu. Pyta┼é o┬ágetto warszawskie i┬ápocz─ůtkowo my┼Ťla┼éem naiwnie, ┼╝e to przyjazne nawi─ůzanie do dalszej rozmowy. Niebawem jednak przekona┼éem si─Ö, ┼╝e stara si─Ö on wybada─ç czy jestem ┼╗ydem czy te┼╝ bezczelnym uzurpatorem. Zez┼éo┼Ťci┼éo mnie to bardzo: "Co ty wiesz o┬ágetcie z┬áw┼éasnego do┼Ťwiadczenia, ty, kt├│ry prze┼╝y┼ée┼Ť wojn─Ö w┬áAnglii?" zapyta┼éem gniewnym g┼éosem. No i┬áco? Potulnie potwierdzi┼é moje ┼╗ydostwo, uwa┼╝aj─ůc prawdopodobnie, ┼╝e wykaza┼éem dostateczn─ů ilo┼Ť─ç i┬ájako┼Ť─ç "hucpy", kwalifikuj─ůc─ů mnie jako pe┼énoprawnego ┼╗yda.

A teraz bez ┼╝art├│w. Definicja ┼╗ydostwa jest bardzo trudna. R├│wnie trudno jest udowodni─ç, ┼╝e si─Ö jest ┼╗ydem, jak i┬á┼╝e si─Ö nie jest. Widz─Ö, ┼╝e "rozwi─ůzali┼Ťmy" kwesti─Ö kto jest ┼╗ydem, a┬ákto nie. Tu nast─Öpuj─Ö silne zmru┼╝enie oka z┬ákiwaniem g┼éow─ů, wyra┼╝aj─ůce ca┼ékowity brak konkretnych wniosk├│w.

Dla nas samych sprawa definicji ┼╗ydostwa nie jest bardzo istotna. My, wycieczkowicze 68, kt├│rych zar├│wno inni uwa┼╝aj─ů za ┼╗yd├│w, jak i┬ásami si─Ö uwa┼╝amy za ┼╗yd├│w, dobrze wiemy dlaczego wyjechali┼Ťmy. Ale dlaczego nie wyjechali┼Ťmy wcze┼Ťniej?

Wbrew temu co nasi Amerykanie my┼Ťl─ů, my - jako nacja, opu┼Ťcili┼Ťmy Polsk─Ö ju┼╝ dawno, du┼╝o wcze┼Ťniej ni┼╝ to si─Ö mo┼╝e wydawa─ç. Zaraz po wojnie uratowa┼éo si─Ö w┬áPolsce 40-50 tys. ┼╗yd├│w, a┬áz zagranicy (g┼é├│wnie ze Zwi─ůzku Radzieckiego) wr├│ci┼éo 200-250 tys. os├│b. Z┬ábraku pe┼énych danych, te liczby nie s─ů idealnie dok┼éadne, ale tak┼╝e nie s─ů wielko┼Ťciami szacunkowymi ani danymi wyssanymi z┬ápalca. Oparte s─ů o┬ábadania powa┼╝nych historyk├│w.

W 1949 roku by┼éo ju┼╝ tylko 100 tys. ┼╗yd├│w (dane z┬áCKZ-etow wzi─Öte z┬áprzydzia┼éu na mace, kt├│r─ů ch─Ötnie jedli zar├│wno ortodoksi, jak i┬áatei┼Ťci ┼╝ydowscy). To znaczy, ┼╝e 2/3 spo┼éecze┼ästwa ┼╝ydowskiego wyjecha┼éo z┬áPolski zaraz po wojnie. Po emigracji roku 1956 w┬áPolsce pozosta┼éo tylko oko┼éo 45 tys. ┼╗yd├│w, czyli jedynie 15% uratowanych z┬ázag┼éady! Wyjecha┼éo 85% ┼╗yd├│w Polskich, kt├│rzy prze┼╝yli Shoah. A┬áwiec kto zosta┼é? Jako pierwsza nasuwa si─Ö odpowied┼║: komuni┼Ťci. Powinni by─ç szcz─Ö┼Ťliwi. Mieli co chcieli. Jak pisa┼é Ga┼éczy┼äski na nieco inny temat:

"Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie,
Chcieli┼Ťcie Polski, no to j─ů macie!
Skumbrie w┬átomacie, pstr─ůg!"

Naprawd─Ö, to tych komunist├│w nie by┼éo wielu. Po pierwsze Stalin wybi┼é 5000 os├│b z┬á"wierhuszki" partii komunistycznej w┬álatach 1937-8, wi─Öc ma┼éo pozosta┼éo przy ┼╝yciu. W┬á1944 roku by┼éo tylko 20 tys. cz┼éonk├│w PPR-u, ale nie wiadomo jaki procent stanowili ┼╗ydzi. By┼éo ich ma┼éo, ale za to byli bardzo widoczni, poniewa┼╝ niekt├│rzy zajmowali wysokie stanowiska. Obywatele "bardziej r├│wni ni┼╝ inni". Wi─Öcej by┼éo takich, kt├│rzy wst─ůpili do partii po wojnie. Je┼Ťli spojrze─ç na to ┼éaskawie, mo┼╝na ich nazwa─ç pragmatykami. Lud┼║mi ambitnymi, staraj─ůcymi si─Ö nada─ç ludzkie oblicze temu niezbyt humanitarnemu ustrojowi i┬ápartii. Argument mo┼╝e zgrabny, ale niezbyt szczery. Je┼Ťli spojrze─ç na to mniej ┼éaskawie, mo┼╝na ich nazwa─ç oportunistami i┬ámachn─ů─ç r─Ök─ů. Nie mo┼╝na natomiast machn─ů─ç r─Ök─ů i┬áusprawiedliwi─ç funkcjonariuszy UB i┬áMPB w┬árodzaju Fejgina i┬áR├│┼╝a┼äskiego. Nawet oportunizm ma pewne granice!

Wielu polskich ┼╗yd├│w da┼éo si─Ö omami─ç oficjaln─ů lini─ů polityczn─ů Rosji i┬áPolski powojennej, w┬ákt├│rej antysemityzm by┼é rzekomo zabroniony i┬át─Öpiony. Inni my┼Ťleli, ┼╝e po potwornym Holocau┼Ťcie i┬áwyniszczeniu 98% ┼╗yd├│w zamieszka┼éych w┬áPolsce, antysemityzm po prostu nie b─Ödzie tu mia┼é racji bytu. Okaza┼éo si─Ö to absolutn─ů z┼éud─ů. Pogrom kielecki i┬ákrakowski w┬á1946 roku spowodowa┼é raptowne zwi─Ökszenie i┬áprzyspieszenie emigracji ┼╝ydowskiej.

Tuwim w odpowiedzi Gałczyńskiemu na cytowany wiersz "Skumbrie w tomacie" napisał "Ozór na szaro":

"Na co redaktor: - Czy Pan nie widzi?
(oz├│r na szaro, oz├│r na szaro)
Co dzie┼ä powtarzam: winni s─ů ┼╗ydzi!
(oz├│r na szaro chrzan)"

Opr├│cz antysemityzmu, kt├│ry zachowa┼é si─Ö "w narodzie", ju┼╝ w┬á1948 roku sta┼éo si─Ö tak┼╝e jasne, ┼╝e Rosja zaczyna prowadzi─ç "odg├│rn─ů" polityk─Ö antysemick─ů (zab├│jstwo Salomona Michoelsa w┬áMi┼äsku) i┬ázaczyna j─ů tak┼╝e wprowadza─ç w┬á"Demoludach" (proces Rudolfa Slanskiego w┬áCzechos┼éowacji).

Religijni ┼╗ydzi i┬áci, kt├│rzy doznali wiele upokorze┼ä w┬áPolsce, wyjechali jako pierwsi. Ci zadenuncjowani i┬áwydani przez Polak├│w, kt├│rzy tylko cudem si─Ö uratowali, oczywi┼Ťcie tak┼╝e wyjechali na pocz─ůtku.

A wiec kto pozosta┼é? Tylko ma┼éa grupka komunist├│w i┬átroch─Ö wi─Öksza oportunist├│w ┼╝ydowskich, kt├│rzy pi─Öli si─Ö do g├│ry? Stanowczo nie! My┼Ťl─Ö, ┼╝e najwi─Öcej pozosta┼éo zasymilowanych ┼╗yd├│w, zwi─ůzanych z┬áj─Özykiem i┬ákultur─ů polsk─ů. Pozostali ci, kt├│rym Polacy pomogli przetrwa─ç w┬áczasie okupacji. Oczywiste jest, ┼╝e bez takich ludzi, ┼╝ywy nie osta┼é by si─Ö nikt.

Zostali w┬áPolsce ci, kt├│rzy powr├│cili z┬ákonc-lagr├│w, oflag├│w i┬áwygnania rosyjskiego, kt├│rzy do┼Ť─ç mieli tu┼éaczki na obczy┼║nie, kt├│rzy wr├│cili do tej jedynej, kt├│r─ů znali, tej, kt├│r─ů nazywali ojczyzn─ů.

Czy to nie jest ironia losu, ┼╝e ostatni, fina┼éowy akord ┼╝ydowskiej emigracji dotyczy┼é grupy ludzi najbardziej zwi─ůzanych z┬áPolsk─ů? ┼╗e fala antysemicka 68 roku wygna┼éa z┬áPolski tych najbardziej "spolszczonych" ┼╗yd├│w, kt├│rymi my jeste┼Ťmy?

Do┼Ť─ç tych rozwa┼╝a┼ä! W┬áko┼äcu trzeba odpowiedzie─ç na pytanie postawione w┬átytule. Dlaczego tak p├│┼║no opu┼Ťcili┼Ťmy Polsk─Ö? Odpowiadam, jak my┼Ťl─Ö najszczerzej.


PONIEWA┼╗ TRUDNO JEST OPU┼ÜCI─ć SW├ôJ KRAJ, BEZ WZGL─śDU NA TO, JAKI ON JEST.


Olek Askanas


Kilka słów o Autorze

Dr Aleksander Askanas, absolwent Akademii Medycznej w┬áWarszawie i┬áwieloletni jej pracownik (IV Klinika Chor├│b Wewn─Ötrznych), dokt├│r nauk medycznych tej┼╝e uczelni, jest znakomitym kardiologiem - pionierem echokardiologii w┬áPolsce. Senat Akademii Medycznej decyzj─ů z┬áczerwca 2003 roku odznaczy┼é go "Medalem za Zas┼éugi dla Akademii Medycznej w┬áWarszawie". Medal ten ustanowiono jako ho┼éd dla by┼éych pracownik├│w Instytutu Kardiologii, kt├│rzy tak jak dr Aleksander Askanas pomimo zaprzestania formalnego zwi─ůzku z┬áUczelni─ů po 1968 roku, kontynuowali swoje lekarskie kariery poza Polsk─ů i┬áutrzymywali kontakt z┬átymi, kt├│rzy tu pozostali.



<< powr├│t


wersja do druku

Nasz rachunek: Bank PEKAO S.A., IV O. W-wa, nr: 08 1240 1053 1111 0000 0441 1204
Nasz KRS: 0000097668

wersja polska english version